Twój przewodnik po świecie rocka

Artykuły

Plany? Dominacja! - wywiad z Damianem Ukeje - zwycięzcą pierwszej edycji The Voice Of Poland

Data dodania: 01.01.2012

O Damianie Ukeje, wokaliście Fat Belly Family (od 2010 r.) zrobiło się ostatnio bardzo głośno. Ten dwudziestopięcioletni "wyjec ze Szczecina", jak sam siebie określa, został zwycięzcą programu "The Voice of Poland", gdzie pracował pod okiem Nergala. Zespół ruszył właśnie w minitrasę (Poznań, Kalisz, Łódź), podczas której wykonuje nie tylko własne utwory, ale i covery, które Damian wykonywał w programie.

Miałam spotkać się z nim przed poznańskim koncertem, niestety pojawienie się zespołu tuż przed próbą, uniemożliwiło mi to. Wywiad z zapracowanym wokalistą przeprowadziłam po występie, a przed spotkaniem z czekającymi fankami, więc nie mogłam zająć mu za dużo czasu. Było krótko, ale niezwykle sympatycznie.

Sądząc po minach i podsłuchanych przeze mnie opiniach ludzi wychodzących z koncertu zespół ma szansę zaistnieć na dłużej, niż na pięć minut spowodowanych sławą wokalisty. Trzymam kciuki!

Rockers.com.pl: Widziałam, że brałeś udział w różnych konkursach muzycznych, m.in. "Szansie na sukces", ale dopiero po "The Voice of Poland" rozpoznaje Cię cała Polska. Dlaczego zdecydowałeś się na udział akurat w tym programie?

Damian Ukeje: Przede wszystkim dlatego, że to był, jest program, który jest o wokalistach. I wiedziałem, że tam nie ma ludzi z przypadku i trzeba coś potrafić żeby się tam dostać. Chciałem zweryfikować czy to co kocham robić, ma szansę zaistnieć w tego typu talent show. Jest to co prawda jeden z wielu programów muzycznych, ale wybrałem akurat ten, żeby się sprawdzić, z racji tego, że znałem formułę tego programu, widziałem ten program w edycji amerykańskiej, holenderskiej i zaciekawiło mnie to bardzo.

R: A powiedz szczerze, liczyłeś, że zajdziesz tak wysoko?

DU: Nie. Moje takie ciche marzenie, to było przejść "przesłuchania w ciemno". A dalej to już wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, aczkolwiek nie zakładałem niczego, wiadomo, że tak najbezpieczniej, nie zakładać wielkich planów, bo później bolesny upadek by był, jak ktoś tak poszybuje.

R: A jak wyglądała współpraca z Nergalem?

DU: Współpraca z Nerdżim wyglądała... spoko. Naprawdę bardzo fajny koleś i utrzymujemy dalej kontakt, utrzymywaliśmy go poza programem. Bardzo dużo zabierał mnie na koncerty, na piwo, pogadać jak mężczyźni, chciał mi pokazać, jak wygląda ta branża od strony osoby, która w niej siedzi już od wielu, wielu lat. Także... nauczyciel życia - może w tę stronę i to było fajne.

R: A odnajdywaliście się muzycznie czy były jakieś spory o to, jaką piosenkę zaśpiewać?

DU: A spory były jak jasna cholera, kurcze! Ale wiedzieliśmy jedno - to co ma być śpiewane będzie definiowane, czyli będzie w klimatach rockowych. Jest bardzo dużo świetnych numerów rockowych na świecie, stąd przebijaliśmy się pomysłami, ale robiliśmy tak, że raz wchodził mój utwór, który ja sobie wymyśliłem, raz wchodził jego utwór. Ale co do jednego byliśmy spójni - żeby zagrać na końcu Highway To Hell (z repertuaru AC/DC - przyp. K.Wilmińska).

R: Nagrodą w programie jest kontrakt płytowy, czy masz zamiar rozpocząć karierę solową, czy może wypromować w ten sposób zespół?

DU: Solo karierę byłoby ciężko robić, bo nie miałby kto grać na scenie, a mam zespół który to robi.

R: Czyli dalej będziesz występował pod szyldem zespołu?

DU: Tak. Zespół musi być.

R: Jakiej muzyki słuchasz na codzień?

D: Oj, na codzień słucham bardzo różnej muzyki. Może nie wyglądam, ale zacząłem przygodę z muzyką od muzyki do potańczenia, hip-hop, przebijałem się przez Justina Timberlake'a także, i Britney Spears, i nawet Erica Claptona, ale na końcu skończyło się jak zwykle, czyli na rockowo, po męsku. Słucham naprawdę różnej muzyki, czerpię inspirację z każdego gatunku.

R: W Polsce brakuje obecnie wokalistów rockowych, myślisz, że polska scena muzyczna w końcu jest gotowa na nowy, dobry zespół rockowy?

DU: Wynik programu, w którym wziąłem udział wskazuje na to, że tak.

R: Skąd się wzięła nazwa waszego zespołu, bo jest dosyć nietypowa?

DU: Fat Belly Family. Hmm. Geneza powstania tej nazwy... Muszę coś wymyślić w końcu, bo wiele osób mnie o to pyta, a wersje są różne. I... niech to będzie naszą słodką tajemnicą. No rodzina grubego brzucha, a mali nie jesteśmy.

R: Widać to po Tobie, że na scenie czujesz się jak ryba w wodzie. Wyobrażasz sobie robić coś innego niż śpiewanie?

DU: Nie, ja już kiedyś, dawno sobie powiedziałem, że śpiewanie jest jedyną opcją samorealizacji i to jest "one way ticket", nie ma innej opcji.

R: Jakie plany na przyszłość? Z zespołem, ogólnie?

DU: Zawsze na to pytanie odpowiadam w ten sam sposób: pełna dominacja na polskiej scenie muzycznej albo i nawet dalej.

R: Tego życzę.

DU: Dzięki wielkie.

Rozmawiał: Kasia Wilmińska

WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE. Publikowanie, kopiowanie i wykorzystywanie materiałów z tej strony w całości lub fragmencie bez zgody redakcji JEST ZABRONIONE.

Copyrights © ROCKERS-TEAM 2008-2012

Design by: mierciuProduction