Twój przewodnik po świecie rocka

Black Sabbath

Master Of Reality

Data wydania: 1971

Wytwórnia: Vertigo

Typ: Album studyjny

Producent: Rodger Bain

Ocena: 10 /10

Na Master Of Reality dostajemy wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać od trzeciego albumu Black Sabbath. Zespół oferuje nam tu kolejnych osiem najwyższej klasy kompozycji w spodziewanej stylistyce. Ledwie osiem utworów i niespełna trzydzieści minut muzyki? Fakt, to jedyny zarzut jaki można wysnuć w stosunku do tej płyty. Z drugiej strony - nie ma tu ani jednej zbędnej sekundy.

Najbardziej znanymi - skądinąd zasłużenie - utworami z tej płyty pozostają Sweet Leaf i Children of the Grave. Pierwszy niesiony bujającym riffem jest zaskakująco - jak na Black Sabbath oczywiście - pogodny, co zresztą przestaje dziwić, kiedy wczytamy się w słowa. Cóż, muzycy wyraźnie zaczęli korzystać ze swojego ogromnego sukcesu... Poprzedzone skocznym intro Embryo - Children of the Grave jest z kolei pokazem szybkiego i dynamicznego wcielenia zespołu, co w połączeniu ze znajomym ciężarem tworzy rewelacyjną miksturę. Równie dynamicznie jest After Forever, które dla wielu mogło być szokiem ze względu na prochrześcijańskie przesłanie słów - w ten sposób Black Sabbath raz na zawsze zrzucili pseudosatanistyczną otoczkę.

Ale oczywiście nie brakuje typowego dla zespołu powolnego, gęstego miażdżenia słuchacza ścianą dźwięku. Porywające Lord of This World, a przede wszystkim Into the Void to modelowe przykłady tego stylu. Ołów leje się z głośników strumienami, brzmienie jest naprawdę potężne. Nie ma jednak mowy o jednostajności i znudzeniu, muzycy nie napawają się potęgą swego brzmienia i nie mielą w kółko jednego tematu. W ramach tych utworów dzieje się sporo, szczególnie pod względem gitarowym (ukłony dla Iommiego), ale i wyraźnie słychać też, że Osbourne z każdą płytą rozkręca się coraz bardziej.

I nie zabrakło również miłych niespodzianek. Numer jeden - zgrabna akustyczna miniaturka Orchid w wykonaniu Iommiego. Numer dwa zabarwiona folkową nutą niezwykle udana ballada Solitude zaśpiewana tak, że naprawdę trudno rozpoznać tu Osbourne'a.

Wielka muzyczna uczta!

Autor: Maciej Wilmiński

Data zamieszczenia: 01.01.2012

WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE. Publikowanie, kopiowanie i wykorzystywanie materiałów z tej strony w całości lub fragmencie bez zgody redakcji JEST ZABRONIONE.

Copyrights © ROCKERS-TEAM 2008-2012

Design by: mierciuProduction