Twój przewodnik po świecie rocka

Stiltskin

Unfulfillment

Data wydania: 2011

Wytwórnia: Jaggy Polski

Typ: Album studyjny

Producent: Ray Wilson, Peter Hoff

    Gatunki:
  • rock
  • pop rock

Ocena: 5 /10

Po trzech latach intensywnego koncertowania w ramach projektu Genesis Classic i nielicznych występów z autorskim materiałem, Ray Wilson powraca z nową płytą. Co więcej, płytą wydaną pod szyldem Stiltskin - zespołem, z którym nagrał wcześniej dwa mocne, jakże udane albumy. Apetyty przed premierą Unfulfillment były więc spore i mimo niepokojących informacji o złagodzeniu brzmienia i wykorzystaniu w nim między innymi... sekcji smyczkowej, zapewne mało kto spodziewał się po nowej płycie jej ostatecznej zawartości - muzyki w większej części lekkiej, poprockowej.

Ciężkich, masywnych gitar, bez których trudno wyobrazić sobie poprzedni album grupy - SHE sprzed pięciu lat - na jego następcy nie sposób się doszukać. Ba, typowych gitarowych brzmień generalnie nie ma tu zbyt wiele. Dominują dźwięki klawiszy i wspomniane wcześniej smyczki, dla których, Wilson, co sam przyznaje, stracił głowę przy okazji prac nad klasyczną oprawą utworów Genesis. Trudno mu się dziwić, wszak towarzyszące mu w teledysku do American Beauty polskie skrzypaczki to kobiety nieprzeciętnej urody.

Skoro mowa o pierwszym singlu promującym Unfulfillment, warto wspomnieć, że ten bardzo przebojowy, dynamiczny i zarazem całkiem udany numer kompletnie nie pasuje do pozostałych jedenastu utworów, jakie znalazły się na krążku. Przeważają na nim bowiem spokojne, nostalgiczne kompozycje (First Day of Change, She Flies czy A Tale from a Small Town) z pięknymi, przejmującymi refrenami i niestety nudnawymi, nieco rozmywającymi się zwrotkami, które trudno zapamiętać nawet po wielu przesłuchaniach. Ich niekwestionowaną zaletą są jednak bardzo udane aranżacje smyczkowe (A Tale from a Small Town).

Niczym szczególnym nie zachwycają za to rzeczy mocniejsze. Otwierające płytę, utrzymane w klimacie SHE, Accidents Will Happen zapowiada się co prawda obiecująco, jednak potem wyraźnie brakuje pomysłu w refrenie (powtarzające się w kółko słowa tytułowe). Sporego potencjału (ciekawy, orientalny riff i ładny, monumentalny refren) nie wykorzystano także w Guns of God (zupełnie niepotrzebne zwolnienie w drugiej zwrotce i znacznie psujące odbiór głosy izraelskiej młodzieży, której poświęcono tę kompozycję). Mimo przeciętności tej grupy utworów, na dłużej można zatrzymać się przy trzymającym w napięciu, okraszonym znakomitą solówką Aliego Fergusona 14th March 1962 oraz zamykającym album, doskonale zaśpiewanym przez Raya Wilsona, Ought to Be Resting.

Od strony technicznej trudno tej płycie cokolwiek zarzucić. Peter Hoff, który i tym razem zajął się jej produkcją, po raz kolejny wykonał znakomitą pracę. Pomimo szerokiego instrumentarium, Unfulfillment brzmi świeżo i selektywnie. Jest to również zasługą dobrej gry muzyków, ze wspomnianym już Alim Fergusonem na czele.

Nie oszukujmy się jednak, najnowsze dzieło Stiltskin to spore rozczarowanie – szczególnie dla miłośników mocnego, gitarowego grania. Z pewnością spodoba się za to sympatykom lirycznej, solowej twórczości Raya Wilsona. Spokojny, wypełniony przyjemnymi dla ucha i niebanalnie zaaranżowanymi melodiami Unfulfillment może się bowiem podobać i z każdym kolejnym przesłuchaniem nabiera kolorytu. Niemniej jednak, jest on dla zespołu wyraźnym krokiem wstecz. Szkoda.

Autor: Piotr Rawski

Data zamieszczenia: 01.01.2012

WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE. Publikowanie, kopiowanie i wykorzystywanie materiałów z tej strony w całości lub fragmencie bez zgody redakcji JEST ZABRONIONE.

Copyrights © ROCKERS-TEAM 2008-2012

Design by: mierciuProduction